|
Zwycięzca konkursu, |
|
Ewolucja siedzienia
Ewolucja nie przystosowała nas do ośmiogodzinnej pracy w pozycji siedzącej. Jarosław Szymański zaprojektował dla firmy PROFIm fotel mPosition, który wymusza ruch.
Dowiedz się więcej o tym innowacyjnym fotelu czytając wywiad z projektantem.
Proszę opowiedzieć o projekcie m-Position.
- To trudny i pouczający projekt. Pracowaliśmy nad nim dwa lata, współpracując z IWP i firmą PROFIm. Marzeniem wielu projektantów jest właśnie zaprojektowanie krzesła. Zaprojektowano ich już ze sto tysięcy albo i więcej – więc po co projektować jeszcze jedno? I jak to zrobić? To pytania, na które trzeba sobie odpowiedzieć. Pretekstem był zamknięty konkurs zorganizowany przez IWP i PROFIm, który udało nam się wygrać. Zaczęliśmy od podstaw, od analizy ergonomicznej pozycji siedząco-leżącej, która była określona jako podstawowa pozycja pracy na tym krześle. To założenie zaważyło na wyborze rozwiązania dla projektu, choć początkowo do założeń podchodziliśmy nieufnie.
Skąd wziął się pomysł na tego typu krzesło i jak trafiła do pana firma PROFIm?
- Prześledziliśmy historię pozycji siedzącej. Połowa świata siedzi w kucki, po turecku czy po japońsku i wbrew pozorom historia klasycznej pozycji siedzącej nie jest długa. Zmiany pozycji podczas pracy były wymuszane na nas przez narzędzia, którymi się posługiwaliśmy. Podobnie jest dziś – inną pozycję wymusza stacjonarny komputer, inną laptop. Staraliśmy się zaprojektować krzesło, na którym można siedzieć przy klasycznym biurku, a jednocześnie umożliwiające duże odchylenie do pozycji siedząco-leżącej. Z punktu widzenia fizjologii nie ma jednej korzystnej pozycji. Jak mawiał Peter Opsvik, „najlepszą pozycją do siedzenia jest zawsze ta następna”. Staraliśmy się zaprojektować krzesło, które umożliwia częste zmiany pozycji, wymusza ruch. Ewolucja nie przystosowała nas do ośmiogodzinnej pracy siedzącej.
Jak wyglądała realizacja tego projektu?
- Najpierw był projekt konkursowy, w którym mogliśmy określić zaledwie kierunek projektowania, potem były projekty wstępny i wykonawczy. Od początku pracowaliśmy z modelami funkcjonalnymi w skali 1:1. Uznaliśmy, że to jedyny sposób na to, aby zaprojektować ergonomiczne krzesło. Zrealizowaliśmy ich w sumie siedem. Na własny użytek prowadziliśmy testy i minibadania, analizując opinie osób weryfikujących modele. Prototyp zrealizowany wspólnie z PROFIm był testowany przez zespół IWP. Wprowadzaliśmy kolejne poprawki. Projekt wykonawczy powstał już z wykorzystaniem oprogramowania 3D. Opracowywane przez nas pliki przesyłaliśmy do biura konstrukcyjnego PROFIm. Okazało się, że pracujemy w tym samym środowisku, używając tych samych programów, co znacznie przyspieszyło i ułatwiło współpracę.
Co było największym wyzwaniem przy projektowaniu tego siedziska?
- Zaprojektowanie elastycznego oparcia i zagłówka. Oparcie wygina się pod ciężarem użytkownika. Stopień wygięcia zależny jest od wagi osoby siedzącej. Trudno to było zweryfikować, modelując w materiale zastępczym. Wiedzieliśmy, że po wykonaniu elementów z tworzywa sztucznego metodą wtrysku nie będzie już można wprowadzać korekt. Drugim elementem, który przysporzył nam problemów i pracy, był zagłówek. To jeden z najtrudniejszych elementów do zaprojektowania w krześle. Większość zagłówków nie spełnia do końca swojej funkcji, wymuszają one „osiowanie” głowy, a do tego odginają się pod jej ciężarem. Wraz z inżynierami z PROFIm pracowaliśmy długo nad mechanizmem, który umożliwia intuicyjną i pewną regulację zagłówka. Nieskromnie powiem, że jesteśmy z niego zadowoleni.



